Gra o Tron – wrażenia po premierze pierwszego odcinka finałowego sezonu

Gra o Tron – wrażenia po premierze pierwszego odcinka finałowego sezonu

źródło zdjęcia: gamesradar.com






Fani uniwersum stworzonego na podstawie książek Georga R.R Martina w końcu się doczekali. Najpopularniejszy serial telewizyjny na świecie powrócił na ekrany w wielkim stylu. 15 kwietnia miała miejsce premiera pierwszego odcinka finałowego sezonu kultowego już serialu – Gra o Tron. Emocje narastały od roku 2017 – warto dodać, ze fani czekali na premierę nowego sezony wyjątkowo aż 2 lata. Dodatkowo jest to już ostatni sezon popularnego serialu, który ma przynieść odpowiedzi na wiele pytań. W dalszej części artykułu pojawią się SPOJLERY, więc jeśli nie mieliście jeszcze okazji zobaczyć pierwszego odcinka, a nie chcecie psuć sobie zabawy – nie czytajcie.

Dobre złego początki?

Odcinek na początku przenosi nas do Winterfell, gdzie na czele armii nieskalanych przybywają Jon Snow i królowa Daenerys Targaryen. Widzimy więc sentymentalne powroty i powitania. O łzy wzruszenia może przyprawić zwłaszcza spotkanie Aryi i Jona. Młoda Starkówna ma także okazję spotkać się ponownie z Ogarem, którego w przeszłości pozostawiła na pewną śmierć. Zgrozę połączoną z zachwytem budzą też dwa dorosłe smoki, które wspierają armię młodej królowej. Nie wszystkim jednak podoba się jej tytuł. Część lordów północy sprzeciwia się jej panowaniu, powołując się na to, że ślubowali wierność królowi północy w osobie Jona Snow, który ugiął kolano przed Daenerys. Niepokojąco na tym tle prezentuje się także postać Brana, która zdaje się nie być już zwyczajnym chłopcem a...no właśnie, czym? To jedno z pytań, na których rozwikłanie ciągle czekamy. Jon Snow staje się także smoczym jeźdźcem, dosiadając jednej z bestii. W Winterfell przebywają też Tyrion, Sansa i Gendry, którzy przygotowują się do starcia z zagrożeniem nie z tego świata, które nadciąga zza muru. W ostatniej scenie odcinka do twierdzy Starków przybywa sam Królobójca.

Cersei ciągle knuje

Siostra bliźniaczka Jaimiego Lannistera nie ustaje w knowaniach. Łącząc siły z Euron Greyjoyem liczy na ostateczne pokonanie wrogów w walce o władzę i Żelazny Tron. Wszystko wskazuje na to, że odegra ona znaczącą rolę w ostatecznych rozwiązaniach wielu wątków. Cała akcja pierwszego odcinka toczy się w spokojnym tonie z nieustającym widmem ataku armii nieumarłych. Pierwszy epizod można więc śmiało nazwać przystawką przed głównym daniem, na które apetyt mają fani serii. 

Maksimum treści

Ostatni sezon Gry o Tron ma liczyć zaledwie sześć odcinków. Nic więc dziwnego, że akcja się nieco skondensowała w porównaniu do poprzednich sezonów. Pozostała część około jednogodzinnych odcinków ma zrekompensować fanom długi czas oczekiwania. Najważniejszym wydarzeniem odcinka była zdecydowanie rozmowa Jona z Samem. Sympatyczny bohater z nadwagą dowiedział się o egzekucji na jego ojcu i bracie. Czarnowłosy bękart dowiedział się natomiast, że nie jest bękartem a synem Lyanny, w którym płynie krew Targaryenów – czyni go to prawowitym następcą tronu Siedmiu Królestw. Czy, a właściwie jak to wpłynie na fabułę dowiemy się już w najbliższym miesiącu. Koniec serii zaplanowany jest na 20 maja.